blachownia

Stare gazety i czasopisma są skarbnicą wiedzy o dawnych czasach, życiu ludzi, czytając je możemy poczuć się, jakbyśmy przenieśli się do odległych lat. Dzisiaj przeniesiemy się do roku 1931. W publikacji Na Szerokim Świecie właśnie z tego roku, w nr 44 znajdziemy bardzo ciekawy artykuł dotyczący próby odzyskania dóbr Ostrowy przez Natalię Brassow, żonę Wielkiego Księcia Michała Aleksandrowicza. Dobra Ostrowy były bardzo rozległym terenem, sięgały na północy, aż za Kłobuck, a na południu do Dźbowa. Do dóbr tych należała Blachownia i znajdująca się w niej huta. Majątek ten przechodził z rąk do rąk, a ostatecznie został wykupiony od Gudio Henckla von Donnersmarcka przez cara Aleksandra III. Dobra po śmierci Aleksandra III przeszły na własność Mikołaja II, a ten rozkazem z dnia 17 czerwca 1899 roku darował je swojemu bratu Michałowi Aleksandrowiczowi. W 1931 roku hrabina Brassowa chciała odzyskać majątek po Michale zamordowanym w 1918 roku. Historia ta jest bardzo ciekawa i opowiada o niej wiele historycznych źródeł. Przy okazji poświęcę temu wydarzeniu osobny artykuł. Dzisiaj jednak zajmiemy się niewielkim fragmentem z gazety dotyczącym naszej huty. Z tygodnika dowiemy się, czyją własnością była huta po I Wojnie Światowej, jak wyglądała i co w niej produkowano. Zapraszam do lektury:

W samym majątku zaszły też pewne zmiany. Mianowicie z ogólnego obszaru dóbr wyłączono, obszar, wynoszący około 100 hektarów, na którym stały już od roku 1830 wielkie piece, opalane wówczas jeszcze węglem drzewnym, a służące do przetapiania rudy żelaznej (obecnej huty „Blachownia” i stanowiącej jedną z fabryk towarzystwa zakładów metalowych B. Handke). Fabryka ta przeszła także różne koleje.

Po zakończeniu wielkiej wojny i odrodzeniu niepodległego państwa polskiego stała się ona własnością skarbu państwa, jako skonfiskowana własność członka zdetronizowanej prawnie w Polsce rodziny carskiej.

Po traktacie zaś ryskim w roku 1921, kiedy już wszystkie tytuły i stosunki prawne własności skarbu państwa polskiego zostały uregulowane, huta – funkcjonująca dotąd pod zarządem przymusowym, pod względem zaś technicznym gruntownie zreorganizowana – najpierw wydzierżawiona została przez przedsiębiorstwo „Królewska i Laura huta”, potem przeszła bezpośrednio w ręce ministerstwa i handlu, a w roku 1927 wydzierżawiła ją firma „Towarzystwo B. Hantke” na okres lat 25.

Oto są dziwne losy majątku, o którym niedługo toczyć będzie proces bratowa cara ze skarbem państwa polskiego. Obecnie huta „Blachownia”, przy której o kilometr odległa istnieje stacja kolei żelaznej tej samej nazwy, stanowi kompleks zakładów fabrycznych, imponujący rozmiarami, aczkolwiek dość archaicznej struktury zewnętrznej. Produkuje się tu piecyki, rury, odlewy piecowe, sanitarja czyli zlewy, rezerwoary i t. p., garnczki i t. d. Do niedawna pędzona parą, od sierpnia r. b. huta „Blachownia” poruszana jest prądem elektrycznym, otrzymywanym z elektrowni częstochowskiej.

Produkcja jej roczna ma wartość 150 tysięcy złotych, zatrudnia 500 robotników, ma dla nich urządzenia techniczne i sanitarne, idzie obecnie tempem normalnym, prowadzona przez dzierżawcę.

I oto jako jej właścicielka chce nasz skarb państwa zastąpić hrabina Brassowa…

W gazecie znajdziemy również zdjęcie Huty Blachownia z tamtego okresu. Fotografię w lepszej jakości można pobrać w Narodowym Archiwum Cyfrowym.

Huta Blachownia w 1931 roku

Post navigation