Galareta z kosmosu spadła na Blachownię

Był koniec lipca lub początek sierpnia 1914 r. w Europie rozpoczynała I Wojna Światowa. Nas bardziej jednak interesują wydarzenia, które miały miejsce w tamtym czasie w Blachowni. Otóż na nasze miasto spadła galareta kosmicznego pochodzenia. Zdarzenie to było opisywane na łamach Onetu w dziale Strefa Tajemnic, artykuł możemy znaleźć tutaj. Jeden z pierwszych opisów tego zdarzenia znajdziemy w artykule Andrzeja Trepki z czasopisma Wieczór Wybrzeża z roku 1959, który następnie pojawił się w książce Bronisława Rzepeckiego i Krzysztofa Piechoty „Ufo nad Polską”. Oto fragment artykułu:

W okolicy Blachowni k./Częstochowy grupa wiejskich chłopców bawiła się wieczorem w berka – piszą oni – Nagle nad pobliskim lasem ukazała się purpurowa łuna, która w chwile później przybrała ostry, niebieskawy odcień. Wkrótce zza wierzchołków drzew wyleciał z cichym, ale wyraźnym świstem, okrągły, nieokreślonej wielkości, ale jaskrawo świecący obiekt. […] Chłopcy pobiegli na miejsce upadku meteorytu i znaleźli tam nieforemną grudę nieznanej substancji, wielkości dwóch męskich pięści. Była to galaretowata masa, lepka w dotyku, świecąca zielonym, fosforyzującym światłem i nie posiadająca żadnego zapachu. Z upływem czasu zmniejszała swą objętość i w ciągu godziny znikła zupełnie.

To co spadło na Blachownię, to prawdopodobnie star jelly czyli gwiezdna galareta, zwana również jako pwdre ser ze względu na towarzyszący jej odór. Zjawisko to pojawia się często i towarzyszy deszczom meteorytów, nie do końca jest wyjaśnione i zbadane. Podobną substancję można spotkać w lasach, lecz nie rozkłada się tak szybko, jak w opisywanym artykule. Powstanie galarety przypisuje się  często sinicą, ślimakom czy też żabą. Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć w Internecie.

Nie ma żadnych zapisków czy innych dowodów wystąpienia tego zjawiska, pozostały jedynie opisy przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie. Ciężko dotrzeć do osób, które pamiętają z opowiadań rodziców czy dziadków tę anomalię. Udało mi się ustalić, że spadło to piątek i rzeczywiście niebo było bardzo w niesamowitych kolorach tego dnia. Dokładnej daty niestety nikt nie pamięta.