Gnaszyn: tragiczna historia 10 zakładników

Historia naszych okolic jest usiana wieloma bohaterskimi historiami z II Wojny Światowej, są też wydarzenia tragiczne, które miały miejsce w Blachowni i najbliższych okolicach.

W ubiegłym tygodniu minęła 72. rocznica zbrodni, której dopuścili się hitlerowcy w Gnaszynie.

24 kwietnia 1944 roku, około godziny 10.00 gestapowcy przywieźli 10 mężczyzn przetrzymywanych prawdopodobnie w więzieniu w Lublińcu. Na wzgórzu w Gnaszynie ustawili szubienicę. Żandarmeria niemiecka na miejsce egzekucji doprowadziła blisko 2000 mieszkańców Gnaszyna i okolicznych miejscowości. Zakładnicy mieli związane z tyłu ręce, z tłumu zostały wybrane osoby do zakładania skazańcom pętli na szyję. Jeden ze skazańców krzyknął przed egzekucją „Jeszcze Polska nie zgnięłaś”, jak mówią różne źródła był to ksiądz katolicki. Straceni Polacy pochodzili z powiatu zawierciańskiego, a zostali skazani na powieszenie za nieujawnienie kto pomaga partyzantom.

Ciała zostały załadowane na samochód i odjechały w nieznanym kierunku. Z niektórych przekazy ustne mówią, że zakładnicy mogli być pochowani w okolicach cmentarza w Blachowni, gdyż w kierunku naszego miasta miał odjechać samochód. Podobno tego dnia gestapowcy urządzili sobie zabawę z sutą ucztą. Nie była to jedyna zbrodnia w tych dniach, podobnej dokonali w Kamyku.

Egzekucją kierował szef mundurowej policji bezpieczeństwa w Blachowni – Mathias Christiansen. Przed egzekucją wygłosił przemówienie grożąc ludności, że każdy kto nie podporządkuje się zarządzeniom  władz niemieckich, to wszyscy podzielą los skazańców. Zbrodniarz ten przeżył wojnę i nie doczekał się wyroku za swoje liczne zbrodnie.

Miejsce tej straszliwej zbrodni zostało upamiętnione postawieniem krzyża z żeliwną tablicą, która na początku wieku została wymieniona na tablicę kamienną. Pobliskiej ulicy nadano nazwę 10 Zakładników. Mieszkańcy Gnaszyna wraz lokalnymi władzami, kombatantami każdego roku odwiedzają to Miejsce Pamięci składając kwiaty i zapalając znicze.