Kolejny raz przez Blachownię przeszło "tornado" pod postacią młodych osiłków, którzy zdemolowali mienie publiczne. Żadne to zaskoczenie bo takie incydenty latem powtarzają się regularnie. W zeszłym sezonie modne było wyrywanie bądź wykrzywianie znaków drogowych, przewracanie koszy na śmieci, obnażanie z szyb przystanków autobusowych.Hitem jednak wakacji 2007 było przewrócenie toi-toia i porzucenie go na skarpie przy zalewie. Pomysłowość wandali nie zna granic. Choć pewne "trendy" się nie zmieniają. Ostatnio znów został zdemolowany przystanek, a zawartość koszy dewastatorzy uznali za świetną ozdobę chodnika. Jak zawsze nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Tajemniczy wandale pozostają zagadką. Porzucając swe "dzieła" niczym podpis pod tandetną rzeźbą surrealisty, każą napawać się nam ich widokiem. Mieszkańcy Blachowni nie rozumieją owej sztuki, ale też specjalnie z nią nie walczą. Od czasu do czasu ktoś burknie pod nosem: "Wandale jedne" i pozostawia sprawę samej sobie. Ekipa sprzątająca zmiecie ostatnie drobiny szkła i cała sprawa pozostaje przeszłością, do której nie ma sensu wracać. A co na to policja? No jak to co! Ściga! Niczym szpieg z krainy deszczowców, po kryjomu bez rozgłosu i ... efektów. Co jest tego powodem, że nigdy nie odnaleziono sprawców? Czyżby dewastatorzy byli zbyt przebiegli aby ich odnaleźć w tak "ogromnym" mieście jakim jest Blachownia? A może odpowiedzialność leży na mieszkańcach , którzy nie zamierzają się angażować w sprawy, bezpośrednio ich nie dotyczące? Co innego gdyby banda wybiła szybę w czyimś oknie, wtedy z pewnością telefon na komisariacie czerwieniłby się od zgłoszeń poczciwych obywateli. Kogo jednak interesowałby potrzaskany przystanek czy też kosz na śmieci rozłożony na części pierwsze. W końcu to własność wszystkich, a jak wszystkich to nikogo. Z pewnością w ujęciu sprawców pomógłby monitoring w mieście, ale na taki wydatek nie stać zadłużonej do granic możliwości Blachowni. Pesymistyczni mieszkańcy nie wierzą, żeby mogły zajść jakieś diametralne zmiany, które odbudowałyby wizerunek naszego miasteczka. Pozostając w cieniu Częstochowy, godzimy się z losem. Blachownia to mieszkańcy, a mieszkańcy to my. Pomórz stworzyć lepszą Blachownię, nie bądź obojętny na to co się w niej dzieje. Na co nam akcje "wielkie sprzątanie" skoro obojętnie podchodzimy do wandalizmu?! |
| Autor: frigida |
| artykuł otwierano: 312 razy |