Dziennik Zachodni - Blachownia: Uczą się dbać o siebie - 29.02.2008
Trzy pokoje, w każdym piętrowe łóżko ze świeżą pościelą, meblościanka, krzesła. Kuchnia z kompletem wyposażenia, łazienka z prysznicem i pralką automatyczną. Wszystkie sprzęty nowiutkie. Na podłogach terakota i panele. Ogólna powierzchnia 70 m kw. Całość w bardzo wysokim standardzie wykonania. Tak wyglądają mieszkania usamodzielnienia oraz mieszkania chronione, oddane właśnie w Blachowni do dyspozycji młodych ludzi, opuszczających domy dziecka i rodziny zastępcze.

Ogromnie się cieszymy, że nasi wychowankowie tu właśnie, w tak znakomitych warunkach będą uczyć się samodzielności. Zabiegaliśmy o te mieszkania bardzo długo, potem u sponsorów o jak najlepsze wyposażenie. Wszystko udało się znakomicie - mówiła Elżbieta Ścigała, dyrektor Domu Dziecka we Wrzosowej.

Mieszkania urządzono w budynku, stanowiącym niegdyś siedzibę administracji szpitala w Blachowni. Kiedy biura przeniesiono do pomieszczeń wewnątrz samej lecznicy, postanowiono zwolnione lokale zaadaptować na mieszkania. Dwa lata temu oddano do użytku pierwsze dwa. W jednym zamieszkało 6 dziewcząt, w drugim tyle samo chłopców. Kiedy wejść teraz do wnętrza, zaskakuje ład i porządek, zwykła schludność. Widać doskonale, że młodzi lokatorzy mimo trudnych czasem życiowych losów, nauczyli się dbać o swoje lokum.

- Sami sprzątamy, zawsze chcemy mieć porządek. Przecież nie może tak być, żeby się z nas dziewczyny śmiały, że mamy bałagan w pokoju - mówią Jacek i Rafał, pokazując swoje "cztery kąty".

Tutaj nauczą się samodzielności, przygotowują do dorosłego życia. Kiedyś będą przecież musieli zacząć żyć samodzielnie. Tutaj stawiają pierwsze kroki na tej drodze.

Teraz mieszkania urządzone w Blachowni mogą przyjąć 24 wychowanków domów dziecka i rodzin zastępczych. Wiadomo, że zyskujący prawdziwą samodzielność będą stąd odchodzić. W ich miejsce pojawią się nowi.

- To najlepszy sposób, żeby nauczyli się radzić sobie w życiu. Niewielu może liczyć na pomoc rodzin, choć to zazwyczaj sieroty społeczne. Wywodzą się jednak z trudnych środowisk, dla nich takie mieszkanie to wielka szansa - ocenia Lena Nieśpielak, dyrektor ośrodka szkolno-wychowawczego w Bogumiłku.

- Wiele trzeba będzie im pokazać, nieraz podpowiedzieć, poprawić. Ale to bardzo wdzięczna praca, ponieważ bardzo szybko będziemy mogli zobaczyć pierwsze rezultaty, kiedy sami zaczną sobie już radzić z podstawowymi obowiązkami - dodają Aleksandra Czajka, Beata Sadło i Agnieszka Makles, przyszłe opiekunki.

Urządzenie dwóch nowych mieszkań pochłonęło 160 tysięcy złotych - połowę wyasygnował powiat częstochowski, połowę resort pracy i polityki społecznej.

Takich mieszkań potrzeba oczywiście więcej. Ale finanse są ograniczone, więc każdy nowy lokal tego typu jest dużym wydarzeniem.

Źródło: Dziennik Zachodni
Więcej na: NaszeMiasto.pl
Data: 29.02.2008r.
Autor: Piotr Piesik
artykuł otwierano: 125 razy